środa, 31 sierpnia 2011

2. ayanami - 'jak dzień i noc'

adres: http://jak-dzien-i-noc.blog.onet.pl/
autor: ayanami

ayanami, notka dotycząca skróconych ocen blogów obejmuje ponad czterdziesto rozdziałowe opowiadania-tasiemce, co jest zaznaczone pod regulaminem.
Teraz przejdźmy do oceny twojego bloga.

I. Wygląd

Jestem bardzo drażliwa w przypadku wyglądu bloga, ale twój szablon spodobał mi się od razu. Bardzo nowoczesny, oryginalny design strony. Kolory idealnie ze sobą współgrają – nigdy jeszcze nie spotkałam się z takim połączeniem jaskrawego błękitu i szarości. Prosty szablon, który dzięki takiemu układowi zyskuje na świeżości i niebanalności. Do tego jeszcze pomarańczowe litery i mamy naprawdę ciekawy wygląd.
Jestem zachwycona. Twój szablon jest idealnym dowodem na to, że nie trzeba udziwniać. Wystarczy tylko poeksperymentować z kolorami i już mamy coś nowego.
No i jeszcze bardzo fajny pomysł z listą rozdziałów, a nie jak jest to na większości blogów, widokiem ostatnio opublikowanego rozdziału na stronie głównej. Znów mnie zaskoczyłaś.
Prawdziwy powiew świeżości.

5/5

II. Treść

Oceniałam opowiadanie ‘Jak dzień i noc’.

1. Fabuła:

Twoje opowiadanie składa się z dwóch części. Pierwsza ‘Dzień’ wraz z epilogiem jest z perspektywy Sasuke, w drugiej narracje przejmuje Naruto i zatytułowałaś ją ‘Noc’. Chociaż wydarzenia przedstawione w nich są identyczne (zmienia się tylko narrator), miałam wrażenie jakbym czytała dwa różne opowiadania.
Jeśli mam być szczera ‘Dzień’ dużo bardziej podobał mi się od ‘Nocy’. Po pierwsze dlatego, że bardzo dobrze przedstawiłaś postać Uchihy. Przekonałam się do niej w zupełności, do jego cierpienia, odizolowania, jego oziębłości. To jak Sasuke odbierał Naruto również bardzo przypadło mi do gustu. W ‘Nocy’ wybitnie nie podobał mi się wątek Irunaru. Pierwszy raz spotkałam się z takim paringiem, nie czytałam nigdy żadnego tekstu odnośnie tej pary, ale na podstawie twojego opowiadania mogę z całą stanowczością stwierdzić, że połączenie Iruki i Naruto w parę jest co najmniej nienaturalne. To moje subiektywne odczucie, jednak wydaje mi się, że dużo osób się ze mną zgodzi w tej kwestii. Bardziej widziałabym Naruto przy boku Kakashiego, albo (aż nie wierzę, że to mówię) Jiraiy. Wątek Iruki, czy późniejszej chęci Naruto z zeswataniem swojego chłopaka z Kakashim wydał mi się zbyt przesadzony, nienaturalny, a sama końcówka i szczęśliwy happy end pary Kakairu zdecydowanie za bardzo słodki i taki prosty, schematyczny.

Tak jak przekonuje mnie historia Sasuke (a była trudniejsza do stworzenia), tak ni w ząb nie porywają mnie demony przeszłości, jakimi dysponuje Naruto.

Fabuła mimo wszystko była ciekawa i przyjemnie się ją czytało (przynajmniej 1 cz.). Sasuke z nieciekawą przeszłością, Naruto w sierocińcu i jego ojciec chrzestny, który odnajduje go po latach. Relacja między chłopcami. Powielasz schematy, ale w przyjemny sposób, który nie drażni. Jedynie motyw z Iruką w moich odczuciu wpłynął negatywnie na przebieg akcji, popsuł i zamieszał nie tylko w fabule, ale i w treści, klimacie i w charakterystyce bohaterów.

14/20

2. Narracja i styl

Doceniam pomysłowość zrobienia dwóch części, które opowiadają o tych samych wydarzeniach z punktu widzenia zarówno Sasuke jak i Naruto, jednak o ile pierwszą część czytało się przyjemnie i płynnie, przy drugiej powiewało już nudą. Żeby pisać jeden przebieg wydarzeń, ale z innych perspektyw trzeba mieć naprawdę bardzo dobrą rękę i ciekawy, wyrazisty styl. Tobie go jeszcze brakuje, dlatego w niektórych momentach autentycznie się nudziłam. Statystycznie w drugiej części wyłapałam również więcej literówek. ‘Dzień’ zaabsorbował mnie tak, że nawet nie zwróciłam na nie uwagi, a to już o czymś świadczy.
Nie rozumiem również twojego poczucia humoru. Opowiadanie nie jest nastawione typowo na rozśmieszanie, od czasu do czasu przewinęły się w nim jakieś żarty, z którym mi podobały się tylko dwa i te fragmenty zamieściłam w cytatach. Natomiast o reszcie się nie wypowiem, bo każdy ma inne poczucie humoru. To co zaserwowałaś nam w tekście nie było żałosną próbą wywołania uśmiechu na twarzach czytelników, więc nie ma również potrzeby abym cię krytykowała. Ale musisz pamiętać, że to, że twoje żarty mnie nie śmieszyły, nie znaczy, że były też wybitnie dobre. Nie bój się użyć w opowiadaniu humoru, rób to spontanicznie, nie na siłę, bo wtedy wychodzi sztucznie i zamiast rozśmieszać, wywołuje uśmiech politowania na twarzy czytelników. Fragmenty humorystyczne poprawiają humor, sprawiają że opowiadanie staję się cieplejsze w odbiorze, bardziej swojskie. 

Nie masz jeszcze wyrobionego stylu, a przynajmniej nie jest on tak wyraźny i dobry, żeby mógł mi zaimponować. Jest kilka dobrych, przekonywujących momentów, dobrze wychodzą ci również dialogi, opis miejsc zdecydowanie kuleje, ale o tym później. Używasz czasami potocznego języka w narracji, przykłady: komp, siłka – ja doskonale rozumiem, że jest to narracja pierwszoosobowa, jednak coś takiego nie wpływa dobrze na jakość tekstu. Slang młodzieżowy zostaw do dialogów.

A teraz największy mankament:
Czasem tylko zdarzało mu się zapaskudzić blat farbami i wtedy byłem na niego zły. <- tutaj piszesz jakbyś była w podstawówce. Nie pisz zachowawczo, nie bój się swojego stylu, staraj się nim operować. Takie zdania jak to, nie wpływają dobrze na opowiadanie. Żeby pisać dobrze musisz się czymś wyróżniać, zaskoczyć czymś czytelników. Styl uplastycznia treść opowiadanie, sprawia, że czytelnicy chcą cię czytać, fascynujesz ich, przyciągasz jak magnes. 
Twój styl nie opiera się na prostej składni, tworzysz bardziej rozbudowane zdania, dlatego tak proste wyglądają groteskowo. W opowiadaniu jest więcej przykładów tego typu, jednak nie będę ich wszystkich przytaczać. Musisz uważać na tego typu rzeczy, bo czasami naprawdę brzmisz jak uczennica podstawówki.

Dość dobrze opisałaś moment zabójstwa rodziców Sasuke, jednak czegoś mi w nim brakowało. Trochę za szybko go skończyłaś, cała akcja trochę przeleciała nam przed nosem, wczułam się, jednak niewystarczająco, żeby poczuć strach, niepewność, a przede wszystkim napięcie – co jest najważniejsze w takich fragmentach. Pisałaś o tym jak Sasuke schodził po schodach i słyszał świszczący oddech dobiegający z salonu (swoją drogą coś się tak uczepiła tego rzężenia?). Warto w takich momentach napisać również o biciu serca, skrzypieniu schodów, ciszy, która aż dźwięczy w uszach, takie różne uplastycznienie tego makabrycznego fragmentu.

Teraz coś innego:
Usiadłem, przetarłem oczy, ziewnąłem i zwlokłem się z łóżka, zataczając się przy tym jak pijak.
Powlokłem się do łazienki i myjąc zęby, przyglądałem się cieniom pod swoimi powiekami.<- Wymieniasz wszystkie czynności po kolei. Nie jest to błąd, jednak przez czytanie po kolei o tym, jak bohater wstał, przeciągnął się, ziewnął, poprawił sobie koszulkę i zsunął się z łóżka sprawia, że tekst traci na płynności. Opisując każdy kolejny ruch danego bohatera, tekst traci swój urok i jedynie irytuje. Nie musisz opisywać wszystkiego co zrobił, naprawdę nie ma takiej konieczności. Takie rzeczy tylko nudzą, tak jakbyś nie potrafiła opisać nic bardziej wartościowego, niż to, co bohater robi w danym momencie. A wiem przecież, że umiesz to robić. 

Podsumowując, nie jest najgorzej. Masz naprawdę potencjał, jednak jeszcze musisz poćwiczyć, żeby wyrobić sobie swój indywidualny, poprawny styl. Ćwicz również narrację, staraj się, żeby była jak najbardziej płynna. Strzeż się dziecinnych, nierozbudowanych zdań.

8/15


3. Świat przedstawiony

Akcja opowiadania dzieje się głównie w domach bohaterów, których opis, swoją drogą, był bardzo słaby. Czasami nie trzeba opisywać każdej rzeczy z osobna, żeby wczuć się w klimat opowiadania. Ja doskonale czułam atmosferę tamtej okolicy – dużych, białych domów z małymi płotkami i równo skoszonym trawnikiem. Tylko o tym wspomniałaś, nie opisywałaś wszystkiego dokładnie, a mimo wszystko doskonale wyobraziłam sobie to w jakiej dzielnicy chłopcy mieszkają.
 Bardzo podobał mi się motyw mieszczących się na przeciwko siebie sypialni chłopców.
I tutaj znów poruszę kwestię ‘Dnia’ i ‘Nocy’. W pierwszej części opisów miejsc było raczej niewiele. Jest mi to zupełnie obojętne czy opisy miejsc akcji są, czy ich nie ma. Wszystko zależy od stylu autora i sposobu, w jaki przedstawia on świat. Bo nie trzeba wiedzieć, gdzie znajduje się kanapa, telewizor czy łóżko, by wyobrazić sobie pokój. Oczywiście w opisach nie ma nic złego, to one uplastyczniają świat przedstawiony, zbliżają nas do niego, jednak jest jeden warunek: muszą być dobrze napisane. Czytając natomiast twój opis domu Jiraiy, czułam się trochę, jakbym patrzyła na szkole zadanie domowe z polskiego, pt. ‘Opisz swój dom’. Należące do jakiejś ambitnej uczennicy podstawówki, oczywiście.

Powitała mnie od razu duża, jasna przestrzeń. Mały korytarzyk z wieszakiem od razu otwarty była na przedpokój. Po mojej prawej ręce znajdowało się łukowate przejście do kuchni, bo dostrzegłem tam kawałek kredensu o jasnym blacie. Po lewo było następne łukowate przejście, chyba do salonu. Mimo, że było tu tak biało, wcale nie było chłodno. W oknach wisiały kremowe, lekkie firanki, bardzo rzadko plecione, bez żadnych wzorów. Pomyślałem, że muszą ładnie wyglądać, kiedy porusza nimi wiatr. Było tu też kilka kwiatów, poustawianych w kątach na podłodze. Podłogę pokrywały miodowe panele. W głębi widniały schody na górę, bez poręczy. Za nimi drzwi z szybką, do łazienki, jak się domyśliłem. <-
Dla mnie ten opis jest zdecydowanie za prosto, zbyt banalnie przedstawiony. Później opisujesz dokładniej jego salon i kuchnię i te fragmenty można zdecydowanie zakwalifikować do poziomu podstawówki. Kiedy opisujesz pomieszczenie przechodź z jednego punktu do drugiego w sposób płynny, a nie: to było tu, to tu, to stało tam, a to było pod ścianą, o a tam była łazienka.  Mów o stylu, w jakim zbudowany jest dom, czy jest nowoczesny, staroświecki, awangardowy. Opisuj to nie wymienianie poszczególnych mebli, czy sprzętów domowych, jakie się znajdują w danym pomieszczeniu. Twoim podstawowym zadaniem jest przedstawić nam klimat danego miejsca, a do tego nie potrzebna mi jest wiedza na temat tego, gdzie stoi mikser, czy odkurzacz. Do opisów potrzebna jest przede wszystkim wyobraźnia i (może zabrzmi to tandetnie) odrobina finezji. Zamknij oczy i wyobraź sobie dane miejsce, poświęć uwagę nie tylko temu, co się w nim znajduje, pokaż nam atmosferę jaka w nim panuje. Jiraiya był pisarzem, a pisarze w swoich domach mają coś więcej oprócz sterty książek na półkach.
Szczerze powiedziawszy wolałabym w ogóle nie wiedzieć, jak wyglądał dom Jiraiy (sama lepiej go sobie wyobraziłam), niż czytać opis, który nam zaserwowałaś.

Kończąc, opis domu Jiraiy był chyba najgorszy w całym opowiadaniu, pokój Sasuke wyszedł ci dość zgrabnie, przedstawienie mieszkania Iruki również. Jednak jeśli chcesz tworzyć obszerne opisy, nie popełnił błędów takich jak przy opisie domu Jiraiy.

Teraz problematyka opowiadania.
Bardzo podoba mi się, że stworzyłaś trójwymiarowy świat, w którym Sasuke i Naruto nie mają bajecznie udanego życia, ale prawdziwe, bardzo poważne problemy. Każdy z nich ma swoje demony, o których nie przypominają sobie jedynie w przerwie na lunch, ale te dręczą ich cały czas. Chociaż demony przeszłości dręczą głównie Sasuke, zawładnęły nim i całym jego życiem.
Opowiadanie ma dość lekki styl, jednak wciąż utrzymuje się w nim klimat napięcia. I tutaj znów mówię o pierwszej części, tej z perspektywy Sasuke.
Gdybym mogła, oceniłabym tylko tę część, bo paradoksalnie, chociaż druga prawie niczym się od niej nie różni, jest jednocześnie kompletnie inna. Zniknął klimat, który tak niezmiernie mi się podobał. Naruto i jego ‘Noc’ nie dorównuje Sasuke i ‘Dniu’.
Teraz cytat:
Po kilku minutach w końcu przyszła nauczycielka. Fanki, które przez cały czas okupowały mój stolik w płonnej nadziei, że zwrócę na nie moją uwagę, ulotniły się, a Kurenai-sensei rozpoczęła pierwszą tego dnia lekcję. <- napisz czego uczyła Kurenai,  sztuka polega na tym, żebyś wiarygodnie zarysowała świat, o którym nam opowiadasz. Przedstaw postacie, wprowadź je jakoś ciekawiej, niż tylko przez jedno puste zdanie o tym, że nauczycielka weszła do klasy i rozpoczęła lekcję. Przedstaw ją w realny sposób, może żeby była ciekawsza stwórz ją na wzór jakiegoś ze swoich nauczycieli, którzy cię uczyli, bądź uczą? Postacie drugoplanowe rysują tło opowiadania, to one decydują o tym, czy świat który przedstawiasz jest przekonywujący. Oczywiście nie mam na myśli, żebyś zaczęła pisała o tej postaci tyle, ile np. o Kakashim. Jednak kilka ciekawostek jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Podsumowując, przekonał mnie świat, jaki nam przedstawiłaś, jest dobry, może nie zachwycający, ale dobry. Kiedy tylko trochę poćwiczysz i nabierzesz doświadczenia, będzie można czytać troje teksty z wypiekami na twarzy. Moja rada: postaraj się jeszcze trochę bardziej rozbudować ten świat, staraj się żeby on żył, nie zatrzymywał się jedynie na głównych bohaterach.

13/20

4. Bohaterowie

a) Sasuke Uchiha

Zdecydowanie najlepiej przedstawiona postać w całym opowiadaniu.
Sasuke jest na pozór zwykłym nastolatkiem, który dobrze się uczy, dziewczyny za nim szaleją, ale tak naprawdę chłopak boryka się z problemami, z którymi nie może sobie poradzić. Przedstawiłaś autentycznie i jego historię, i charakter.  Do tej postaci nie mam żadnych zastrzeżeń. Napisałaś w notce o sobie, że nie lubisz Sasuke, co mnie trochę zdziwiło, bo wyszedł ci on bardzo dobrze. Zupełnie odwrotnie niż Naruto.
Bardzo podoba mi się w Sasuke to, że nie skupiałaś się ani na jego dobrych stopniach (był geniuszem, nie uczył się zbyt wiele i nie lubił się uczyć), jego czas wypełniała głównie gra na komputerze, siłownia, czy oglądanie telewizora. Dobrze, że nie przypisałaś mu żadnego zajęcia, któremu by się oddał, i które stałoby się jego pasją. Taki wydaje się prawdziwszy. Jest bardzo naturalny i jego odizolowanie od świata, chłód i obojętną jaką emanuje, wszystko to sprawia, że Uchiha staje się naprawdę hipnotyzującą, dobrze stworzoną postacią. Nie zapominasz o jego traumatycznej przeszłości, oddajesz istotę jego depresji.
Przedostatni rozdział ‘Dnia’, kiedy Sasuke odwiedził Naruto, był wprost magnetyczny. Było w nim wszystko, klimat domu, w którym byli sami, napięcie i niepewność, jaką Sasuke odczuwał, jego zagubienie, a później determinacja, rozpaczliwe pragnienie bliskości Naruto. I jego zaskoczenie, kiedy Uzumaki go nie uderzył po brutalnym pocałunku. W tej scenie zawarta było całe napięcie i niezwykły klimat, jaki nie opuszczał pierwszej części.

Teraz cytat:
Czułbym się o wiele szczęśliwszy, gdyby ludzie stronili ode mnie tak, jak ja od nich. Ich głupota, ich szarość, ich brak indywidualności tak mnie drażnił, że nie mogłem znieść przebywania w tłumie. Czułem, że nic mnie z nimi nie łączy. Nie czułem się jednym z nich. <- Sasuke nie czuje się człowiekiem? A to ciekawe. Źle przedstawiasz jego wyobcowanie wziąwszy pod uwagę fakt, że mówimy o ogólnym tłumie ludzi, a nie wybranej subkulturze, klasie społecznej, czy jakiejś uwarunkowanej tematycznie masie ludzi. Tutaj mówisz o ogóle, z którym Sasuke musi się utożsamiać, będąc człowiekiem, bo to właśnie zabrzmiało tak, jakbyśmy mieli do czynienia z kosmitą. Powinnaś raczej napisać, że Sasuke nie czuję się przynależny do mieszkańców miasta, w którym mieszka. Nie rozumie ich ciągłym podążaniem za sukcesem, filozofii zysku, jaki panuje w XXI wieku, przykładowo, musisz bardziej precyzować swoje myśli. Wytłumacz nam jego nietolerancję i wyobcowanie. Twoje argumenty muszą być jednak przekonywujące, musisz uważać, żeby nie wyszło komicznie, albo żebyś nie przedobrzyła i nie stworzyła Uchihy z syndromem ‘nikt-mnie-nie-kocha-jestem-taki-samotny’.  Sasuke jest geniuszem, a co za tym idzie, musi mieć rzetelne argumenty na swoje aspołeczne zachowanie.

Jedna rzecz mnie jedynie martwi. Odnośnie koszmarów Sasuke, ‘demonów przeszłości’, jak je określiłaś. Nie jestem pewna, ale jest to chyba niemożliwe, żeby przez całą noc śnić o jednym i tym samym koszmarze. Pisałaś w pierwszym rozdziale o tym, że kiedy Sasuke zasnął na kanapie, przyśnił mu się koszmar śmierci jego rodziców, potem obudził się z krzykiem, i kiedy znów zasnął, ponownie przyśniło mu się zabójstwo jego rodziców – czy można śnić jeden sen dwa razy w ciągu jednej nocy? Oczywiście rozumiem, że Sasuke jest po traumatycznych przeżyciach, ale wciąż nie jestem pewna,  czy można kilka razy w nocy śnić o jednym i tym samym.
Trochę martwi mnie również kwestia tego, że w następnych rozdziałach piszesz o tym, jak Sasuke przespał całą noc (położył się spać jeszcze przed tym, jak zrobiło się ciemno, a koszmar zaczął męczyć go około czwartej rano – bo o tej godzinie się obudził ze złego snu), więc dlaczego rano pada z wyczerpania przed telewizorem?

b) Naruto Uzumaki:

Podoba mi się, jak przedstawiłaś tę postać z perspektywy Uchihy.
Moment w którym mówi o tym, że nie stać go na soczewki kontaktowe, że jest biedny, a Sasuke jest oburzony jego brakiem dumy – cieszę się, że Naruto nie wstydzi się tego kim jest, że jest świadomy siebie, a Sasuke ma zupełnie inny sposób patrzenia na świat i naprawdę świetnie ukazałaś tę różnicę między nimi w tej jednej, prostej sytuacji. A później jeszcze zaskoczenie Uchihy, kiedy Naruto pokazał mu swój honor, kiedy otrzymał prezent od Jiraiy.
Pierwszy dzień w szkolę mnie zupełnie nie przekonał. Naruto stracił swoją pewność siebie i naturalną nonszalancję, która została zastąpiona pozerstwem. Scena z Kakashim zupełnie mnie nie przekonała. Naprawdę nie mam nic do tego, że Uzumaki wykazał się na lekcją tak dobrą znajomością lektury (swoją drogą mogłaś posłużyć się prawdziwą lekturą, a nie jakąś wymyśloną fabułą), bardzo podoba mi się ta zmiana schematu z pacana, który się nie uczy na szkolnego prymusa, no a przynajmniej orła w jednej dziedzinie – literaturze. Jednak sposób w jaki opowiadał Kakashiemu, sama nie wiem, był zupełnie inny niż wcześniej nam go przedstawiłaś. I nawet kiedy poznajemy punkt patrzenia Naruto, już znamy kilka rzeczy, o których Sasuke opisując to zdarzenie nie miał pojęcia, to i tak scena konfrontacji Naruto i Kakashiego na lekcji pozostanie dla mnie najgorszą sceną w tym opowiadaniu.
Ogólnie Naruto w ‘Nocy’ kompletnie mnie do siebie nie przekonał, co jest trochę paradoksalne, bo w ‘Dniu’ tak mi się podobał. Nie zmieniłaś ani wypowiedzi, ani zachowania Uzumakiego, jednak poznaliśmy to, co nim kierowało, co myślał w danej chwili i z całą stanowczością muszę stwierdzić, że to jak go widział Sasuke było o niebo lepsze od tego, jaki Naruto jest naprawdę. Sasuke szczerze powiedziawszy i w pierwszej, i w drugiej części był dobry, w przeciwieństwie do Naruto.
Uzumaki jest trudną do skonstruowania postacią, ponieważ łatwo z jego charakterem można przesadzić. Nie lubię go w mandze, dlatego kanon czy jest, czy go nie ma, jest mi zupełnie obojętny. Twój Naruto posiadał w sobie kanon, swojego rodzaju pazur, który w pierwszej części był doskonale widoczny, ponieważ Uzumaki był w nim tajemniczy i cechował się tą nonszalancją, pewnością siebie i humorem, który uwielbiam. W drugiej części poznaliśmy powody jego zachowania, obsesje na punkcie Iruki i w tym momencie Naruto przyblakł trochę. Stał się nieciekawym, trochę płaczliwym nastolatkiem i jedynym punktem zaczepienia, które trzymało na powierzchni tę postać, była jego fascynacją Sasuke.
Dla porównania przeczytałam również twojego najnowszego one-shota (W którym swoją drogą było więcej literówek niż w tym tekście). Naruto był w nim ok. jednak wciąż przebija się przez niego cień schematycznego uke. W ‘Jednak nie sen’ nie miał pazura, swojego temperamentu, po prostu tego nie miał. Opis tego jaki jest radosny i niezłomny nie zastąpi stworzenia trójwymiarowej postaci.
Wracając jednak do głównego opowiadania, w drugiej części pokazałaś nam jak na sprawy patrzył Naruto, jednak czytając to, czułam się trochę tak, jakbym jadła odgrzewanego tosta. Narracji z perspektywy Uzumakiego nie była już tak porywająca, jak ta Uchihy.

Tak nawiasem mówiąc:
Bardzo podobał mi się moment, kiedy chłopcy zorientowali się, że mają naprzeciwko siebie sypialnię i Sasuke po raz pierwszy nazwał Naruto firmowym Usuratonkachi. Naprawdę fajny, zabawny moment. I Uzumaki zaciągający w swojej sypialni zasłonki, żeby odgrodzić się od podglądającego go sąsiada, bezcenny!

12/20

5. Błędy:

Tutaj będzie cytat i mój komentarz:

Po głosach, które słyszałem poznałem, że to mój starszy brat i opiekun prawny, Itachi, rozmawia w kuchni z naszym durnym sąsiadem. <- powinno być tak: Po głosach, które słyszałem, poznałem, że to mój starszy brat, który jest jednocześnie moim opiekunem prawnym, Itachi. Rozmawiał w kuchni z naszym durnym sąsiadem. – Twój błąd polegał na tym, że kiedy mówiłaś o głosach, które Sasuke słyszał spójnik określił jednocześnie następną osobę rozmawiającą z jego bratem. Musisz lepiej wyrażać to, co masz na myśli, bo czasami to, co piszesz może zostać odczytane w zupełnie innym kontekście.

No, no, no! Źle zapisujesz dialogi!
-Dzień dobry – powiedziałem (..).
-Co z tobą, Sasuke, zarwałeś noc? Jak ona ma na imię? – zapytał ze śmiechem (..)
Musisz stosować spację również kiedy zaczynasz dialog. Czyli, krótko mówiąc, powinno być tak:
 - Dzień dobry – powiedziałem. 
 - Co z tobą, Sasuke, zarwałeś noc? Jak ona ma na imię? – zapytał ze śmiechem.

Teraz sprawa z listem, jaki otrzymał Jiraiya, który mówi:
otrzymałem bardzo dziwny list, mówiący o tym, że z gruzów zniszczonego budynku wygrzebano szczątki innego listu. Listu zaadresowanego do mnie, z prośbą od mojego byłego, nota bene najlepszego studenta, bym został ojcem chrzestnym jego syna. (...) Chodzi o to, że koniec końców nie dostałem tego listu. Jego autorka i jej chłopak, Kushina i Minato, zginęli w pożarze. Z tego, co udało mi się dowiedzieć, pożar wybuchł nocą. Minato wyniósł syna, wcisnął go w ręce jednego z sąsiadów. (...) Udało mi się odnaleźć tego chłopaka i wywalczyć prawo do opieki nad nim. (...) Jest już prawie dorosły, ma siedemnaście lat.
I tutaj nasuwa się pytanie: kiedy Jiraiya otrzymał list? Bo szczerze powiedziawszy nie wiem, czy dopiero po kilkunastu latach od pożaru znaleźli list i wręczyli go Jiraiy, czy mężczyzna otrzymał go już dawno temu i tyle czasu szukał swojego niedoszłego chrześniaka. Tutaj jest kolejny dowód na to, że nie do końca jasno wyrażasz swoje myśli na papierze.

O tutaj kolejny błąd, ale bardzo uroczy:
-Żebyś miał na chłopaka oko i codziennie go nakarmił – powiedział, <- i nie zapomnij wyprowadzać go na spacer przynajmniej dwa razy dziennie, a jak zrobi kupkę, będziesz zmuszony posprzątać.
Moja droga, Naruto ma już 17 lat, nie wydaje mi się, żeby Itachi musiał go jeszcze karmić :)
To pieniądze na wyżywienie. Ogólnie, dzieciak potrafi o siebie zadbać i w ogóle się o niego nie martwię, byłbym jednak spokojniejszy, gdybym miał pewność, że na niego zerkniesz i nakarmisz przynajmniej raz dziennie czymś innym niż ramen w kubku. <- to zdanie jest już ok. i obala wizję pana Uzumakiego w śliniaczku, Itachiego-super niani i łyżki symulującej samolot. Chociaż żeby uniknąć takich podtekstów, wydaje mi się, że lepszy byłby inny dobór słów: ‘i dasz mu jakąś ciepłą kolację, która zastąpi mu ramen w kubku/ ugotujesz mu jakiś ciepły posiłek/ poczęstujesz go jakimś lepszym jedzeniem, niż ramen w kubku – cokolwiek.

Wychowany w sierocińcu, z charakterem odziedziczonym po mamusi, potrafiący o siebie zadbać. <- skąd Sasuke może wiedzieć, jaka była Kushina? Znał ją? W tekście nie jest to zaznaczone.

Kiedy tam dotarłem, od razu otoczył mnie tłum moich natarczywych, zdesperowanych fanek z Sakurą Haruno na czele. <- kolejne niedopowiedziane zdanie. Określ czego dziewczyny były fankami, bo równie dobrze Sasuke mógł być gwiazdą rocka i płeć piękna mogła go wielbić z tego powodu. A on przecież nie był sławny i muzycznie uzdolniony. Był przystojny, był królem szkoły – powiedz to.
Nie zwracałem na nie najmniejszej uwagi, tylko szedłem w stronę klasy, nie patrząc w ich kierunku. Sakury miałem już serdecznie dość. <- zdanie o Sakurze powinno znaleźć się w nowym wierszu. Podobnie zresztą jak późniejsze opisywanie Sai`a.
I tutaj zahaczę jeszcze o kwestię akapitów. Kiedy piszesz w Wordzie, w ustawieniach zmniejsz odległość między nimi, wtedy tekst będzie miał spójny, ciągły wygląd. Teraz jest poszatkowany, przez co prezentuje się dość niechlujnie.

Zapomniałem przypomnieć Itachiemu, żeby wykupił mi receptę jak będzie jechał z pracy <- przed jak przecinek, oddzielaj czasowniki.

Miałem wtedy dziewięć lat, spałem w swoim pokoju, nie wiedząc jeszcze, że to pierwsza koszmarna noc w moim życiu i zarazem ostatnia spokojna. <- więc Sasuke jako małe dziecko nigdy nie miewał koszmarów? Jeśli chodzi ci o to, że od tej nocy życie Sasuke się zmieni, może lepiej byłoby napisać: Miałem wtedy dziewięć lat. Spałem w swoim pokoju, nie wiedząc jeszcze, że ta noc zapoczątkuje horror, który trwa do dnia dzisiejszego/ że od tej nocy już nigdy nie będę mógł zasnąć spokojnie i już zawsze będą dręczyły mnie koszmary, to co wtedy zobaczyłem…

Trzasnęły tylko frontowe drzwi, pisnęły opony samochodu. <- albo do samochodu wsiadł ktoś niezwykle ciężki i opony nie wytrzymały ciężaru, albo gdzieś tam w gumie ukryte były piszczałki. Powinno być tak: Trzasnęły tylko frontowe drzwi i słychać były stłumiony pisk opon odjeżdżającego samochodu.

Byłem na boso <- albo na bosaka, albo boso. Nie ma czegoś takiego jak na boso.

Obudził mnie wrzask dobywający się zza okna. Podniosłem rękę i przetarłem spoconą twarz, a potem spojrzałem w otwarte okno. <- Sasuke spał przy otwartym oknie? Mamy do czynienia z idiotą?

Nasze domy znajdowały się bardzo blisko siebie, jakieś pięć, może sześć metrów, a oddzielał je biały płot. Czasem zdarzało się, że Itachi i Jiraiya pożyczali coś sobie, po prostu przerzucając do siebie te rzeczy ponad naszym białym płotem. <- z całą pewnością jedno określenie koloru płoty w zupełnością wystarcza.

Chłopak uśmiechnął się, jednym susem zeskoczył z werandy, a potem niemalże od niechcenia przesadził biały płotek oddzielający nasze domy, zaskakując mnie przy tym niesamowitą sprawnością fizyczną.<- zgadzam się z Sasuke, Naruto musi być naprawdę niesamowicie sprawnym fizycznie ogrodnikiem, skoro na dzień dobry przesadza od razu cały płotek! Jestem pod wrażeniem.

Jiraiya opowiadał mi o tobie, kiedy jechaliśmy taksówką! Ale tu ładnie! Fajna chata! Jestem Naruto Uzumaki, miło mi cię poznać! <- zdecydowanie za dużo wykrzykników. Rozumiem, że Naruto krzyczy, jednak mogłaś zaznaczyć to ponownie w narracji, a nie w jego wypowiedzi stosem wykrzykników. Przynajmniej ten: Ale tu ładnie, fajna chata!
Czego mi się wydzierasz pod oknem z samego rana? Byłem zły na niego za to, że mnie obudził. <- gdyby Sasuke-idiota nie zostawił otwartego okna na noc (w salonie, na parterze, sic!), Naruto pewnie by go nie obudził. Więc niech swoje oburzenie włoży do kieszeni, bo to i tak dość łagodna cena za jego nieodpowiedzialność i beztroskę.

Odpaliłem kompa i zaległem przed nim na kilka godzin, nie mając zamiaru dziś nigdzie wychodzić. <- kompa? Slang w dialogach tak, w narracji – nie.

Jego niebieskie oczy spoczęły na moich, bo miałem rolety w oknach, w tej chwili podciągnięte do góry i też wszystko w moim pokoju było dla niego dobrze widoczne. <- ze zdania wynika, że Naruto spojrzał na Sasuke, bo Uchiha ma rolety w oknach. Ja bym nie patrzyła na Sasuke tylko dlatego, że ma rolety w oknach, Naruto wydaje się taki troszkę niewdzięczny, mieć za sąsiada takie ciacho i interesować się tylko jego roletami, wstyd! :) A na poważnie, zdanie powinno wyglądać tak:
Jego niebieskie oczy spoczęły (swoją drogą potrzebne jest takie patetyczne słownictwo? Dodaje to tylko groteskowości opowiadaniu) na moich. Naruto miał na mnie doskonały widok, bo rolety w moich oknach były podciągnięte do góry.

W aptece nie zabawiłem długo, ale byłem zadowolony, że wybrałem się na tę przechadzkę. Ochłonąłem trochę. No i kupiłem sobie tabletki nasenne. <- Sasuke wybrał się do apteki specjalnie po tabletki nasenne, a ja czytając to odniosłam wrażenie, jakby Sasuke wyszedł się przejść i przy okazji kupił sobie tabletki nasenne, z których się niezwykle cieszy – burzysz jego wizerunek posępnego amanta.

powiedziałem, patrząc w niebieskie tęczówki. Nie mogły być prawdziwe. Takie oczy przecież nie istnieją. Nie z tą głębią. <- gębą brzmiałoby lepiej, zdecydowanie mniej dosadnie ;)

-Chcesz coli? – zapytałem, odpalając kompa, kiedy rozwalił się na mojej kanapie, rozglądając się dookoła. W sumie w moim pokoju nie znajdowało się nic szczególnego. Biurko, łóżko na którym siedział, stolik i dwa krzesła oraz szafka, na ubrania i książki. <- to kanapa czy łóżko? Bo to dwa różne meble są. Chociaż swoją drogą po co Sasuke dwa krzesła skoro jest aspołeczny?

-Będziesz chodził do liceum numer 1? – zapytałem go, a on odjął butelkę od ust i zakręcił. <- numer jeden kochana! W prozie tylko daty piszemy cyframi.

wyrwał mnie z marzeń w których wyrzucałem go przez okno „na zbity pysk” <- po marzeń przecinek.

-No co ty, Naruto. Zostań zemną jeszcze trochę – wypaliłem <- ze mną piszemy osobno.

Zszedłem na dół, czując się jak dziecko, jak dziewięciolatek, po czym zajrzałem do salonu. <- dziewięciolatek to jeszcze dziecko, ja widziałabym tu bardziej określenie tego jakoś: Zszedłem na dół, czując się jak dziecko, jak dziewięciolatek, który musiał zmierzyć się ze śmiercią swoich najbliższych/ jak przepełniony szaleńczym strachem dziewięciolatek. Określ to jakoś, bo teraz wygląda to tak nijak, po prostu, albo wykasuj całkowicie tego dziesięciolatka.

-Nie uszanujemy niedzieli? – zapytałem, a on wzruszył ramionami. <- z tego co mi wiadomo jedynie dla katolików niedziele jest dzień świętym, więc dlaczego nie uczęszczają na mszę w niedziele?

A potem usłyszeliśmy klakson i odwróciliśmy od siebie wzrok, spoglądając na zajebisty, srebrny kabriolet Jiraiyi, który zaparkował za samochodem dostawczym. <-  Jest tyle ciekawszych określeń na super samochód, więc nie musisz od razu używać takich prymitywnych słów odnośnie narracji, bo to trochę tak, jakbyś ich nie umiała opisać, stąd to mocne słownictwo.

Często budziłem się z łupaniem w skroniach, wynikało to zawsze z tego samego. Z niedospania. Z częstego budzenia się w nocy. Z moich nocnych demonów. <- bez sensu zaczynać każde wyliczenie od nowego zdania, powinno być tak: (..) wynikało to zawsze z tego samego – z niedospania, z częstego budzenia się w nocy, z moich nocnych demonów…

Kiedy, już ubrany i z teczką, schodziłem na dół, <- co z tą teczką, bo nie wiem. Zresztą, po co przed już przecinek? Jest zupełnie niepotrzebny. – Kiedy już ubrany i z teczką pod pachą/ przewieszoną na ramieniu schodziłem na dół.

Tylko moje najbardziej zagorzałe fanki tego nie zrobiły, ale zupełnie mnie nie obchodziło, ile osób go lubi, a ile nie. <-  powinno być zupełnie mnie nie obchodziło to, ile osób go lubi, a ile nie.

Nigdy dotąd nie przeszkadzało mi, że ktoś kręcił się po domu sąsiada, wręcz przeciwnie. (..)Sam Jiraiya też nie potrafił usiedzieć w miejscu i to, że coś lub ktoś rusza się za oknem nigdy mnie nie irytowało. – piszesz o jednym i tym samym, jeden raz zupełnie wystarczy. Sasuke się nie wkurzał, kiedy dostrzegał ruch za oknem, ok. w porządku. I tyle.

Mój brat polubił tego naszego przybłędę i spędzał wraz z nim długie wieczory, plotkując o książkach, których Uzumaki przeczytał chyba krocie lub grając w karty <- lub grał z nim w karty.

Kiedy ja wyżywałem się na siłowni, wylewając swoją złość w pocie i wysiłku, on gadał ze swoją dziewczyną przez telefon, podczas gdy ja siedziałem w ławce z Saiem, gardząc otoczeniem, on... <- Po telefon kropka. Nie pisz ciągiem, kiedy możesz zastosować zwykłą kropkę. Wcześniejsze identycznie zbudowane zdanie i to, które powinno być rozdzielone powodują chaos.
Ja swoją budowę zawdzięczałem siłowni, on jednak, z tego co wiedziałem, raczej nie ćwiczył ani na siłce, ani w domu. <- nie ma takiego słowa jak siłce. Na boga, pisz normalne wyrazy, bo przy tych dziwnych skrótach dostaję skrętu kiszek.

Czynie był na mnie za to zły? <- czy nie osobno.

Chciałem udowodnić całemu światu, że noc i dzień mogą ze sobą współgrać wbrew wszystkim prawom natury. <- no wiesz, w gruncie rzeczy to ze sobą współgrają i żyją w idealnej harmonii, istnieją obok siebie no i tak jakby się przenikają? Nie lubię takiego metaforycznego porównywania dnia z nocą, bo wychodzi to, jak widać trochę kiczowato. Jest to temat dość oklepany.

Był nauczycielem, nadal nim jest, literatury, jak Kakashi… - prychnąłem <- Był nauczycielem literatury, nadal nim jest tak jak Kakashi.

Taksówka mijała kolejne budynki w jednej z najbogatszych dzielnic Konohy. (..) mieliśmy jechać z lotniska do mojego domu niecałe piętnaście minut. <- nie chce mi się wierzyć, że najlepsze dzielnice w mieście znajdowały się tylko piętnaście minut drogi od lotniska. Lotniska zazwyczaj zlokalizowane są na obrzeżach miast i chodzi o to, że bogatym ludziom raczej nie uśmiecha się wysłuchiwanie hałasu, jaki robią latające samoloty.

Po niej odziedziczyłem kształt oczu i kształt twarzy. <- powtórzenie.

Jakim prawem ten atramentowooki koleś mnie obrażał?! <- jakim prawem ten atramentowo-hebanowo-smolisto-czarnooki koleś mnie obrażał?! Wymyślasz strasznie dziwne określenia, nie ma takiego słowa jak atramentowooki, lepiej już napisać koleś o oczach w kolorze czarnego atramentu, bo atramentowooki jak dla mnie jest raczej groteskowym określeniem.

Jego pokój wielkością przypominał mój pokój, był jednak o wiele bardziej… żywy <- kogo pokój był bardziej żywy, Naruto czy Sasuke? A przy okazji powtórzenie.

Po chwili rozglądania się zlokalizował butelkę z colą, podniósł ją z podłogi i rzucił mi bez ostrzeżenia. Złapałem, bo inaczej wybiłaby mi zęby. <- Nie miał innego wyjścia, biedny Naruto, Sasuke postawił go w sytuacji podbramkowej.

Przecież tak ni powinno się dziać! <- też mi się wydaje, że to ni powinno się dziać!

Rozzłościło mnie to, że wystawia moja silną wolę na pokuszenie! <- Sasuke będzie się musiał z tego spowiadać! Wszak pierwszym przykazaniem bożym powinno być: Nie wódź niewinnego Naruto na pokuszenie, Sasuke!

Może Itachi przyszedł coś pożyczyć lub coś? <- lub coś? Zauważyłam, że często stosujesz w przypadku narracji Naruto tego typu słowa, takie tam, coś, ten tego – nie stosuj ich w narracji.

Zamarłem a w oczach mimowolnie zebrały mi się zły. <- literówka, przed a przecinek.

Nie mogłem rozszyfrować atramentu jego oczu. <- koniec końców ciężko rozszyfrować dwa atramentowe kleksy w… oczach. Boże, jak to brzmi.

Może i byłoby to przyjemne, gdyby nie ból. Uchiha zacisnął palce na moich włosach z taką siłą, że czułem, jak wyrywa mi kolejno pojedynce cebulki. <- Uchiha jest lepszy od plastrów z woskiem. Za niedługo zatrudnią go w salonach kosmetycznych ;) Popraw pojedynce na pojedyncze.

Spacerował opuszkami palców po moim ciele, patrząc na mnie jak ja jakiś cud. <- literówka

Mówiła mi, że tata nie kocha i jest ze mnie dumy.<- następna.

Byliśmy w jego pokoju, za oknem świeciło jesienne słońce, przygrzewając nawet ostro. Śpiewały ptaki. <- a różowe jednorożce hasały radośnie po wykoszonym trawniku.

Było cudownie, obraz Naruto przebranego za seksowną wersję liska utkwił mi w pamięci tak dobrze, jakbym miał zdjęcie, którego nie pozwolił mi zrobić.<- a mi zaczyna się robić niedobrze. Chwała bogu, że nikt jednak nie zrobił Naruto zdjęcia, kiedy był w kostiumie liska. Seksownego liska...

Podsumowując, jak widzisz większość błędów, które wypisałam było to głównie błędy logiczne. Z interpunkcją dość dobrze sobie radzisz, niektóre literówki rzuciły mi się w oczy, jednak ostatecznie z poprawnością na twoim blogu jest dobrze, nie masz się czego wstydzić.
11/15

6. Cytaty:
A teraz cytaty, jest ich co prawda kilka, ale są bardzo fajne:

Podniosłem głowę, rozprostowując plecy i odruchowo zerknąłem na okno. Ku mojemu zdumieniu spostrzegłem Naruto, krzątającego się po jednym z pokoi Jiraiyi. Moja sypialnia znajdowała się nad salonem, tak więc moje okno również wychodziło na dom sąsiada. Wytrzeszczyłem oczy, widząc tego debila. (...)
Po chwili blondyn wyprostował się i rozejrzał, jakby czuł, że jest obserwowany. Jego niebieskie oczy spoczęły na moich(..). Jego twarz wykrzywił wyraz niezadowolenia podobny do tego, który gościł na moje twarzy. Uśmiechnąłem się kpiąco.
-U-su-ra-ton-ka-chi – wyskandowałem półszeptem, wiedząc, że jak złoży sobie to słowo to będzie wściekły. Wpatrywał się we mnie chwilę, poruszając ustami, gdy nagle załapał. Na jego twarzy wykwitł rumieniec. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej.
-Debil! – wydarł się tak, że nawet ja go usłyszałem, a potem rzucił do okna i zaciągnął zasłonki. Wróciłem do gry, zakładając słuchawki na uszy i pogłaśniając muzykę.


Nasz trener był nim zachwycony i tak jak swojego pupila Lee Rocka, tak i Uzumakiego przyodział w pedziowaty, zielony strój szkolnej drużyny piłki nożnej. Uzumaki nie posiadał się z radości. <- czyli szczyt chamstwa w wykonaniu autora, z początku nie mogłam uwierzyć, że to zrobiłaś, ale jednak! Uzumaki na pewno w zielonym kostiumie prezentował się obłędnie (chociaż mam świadomość, że kostium do piłki nożnej jest trochę inny niż lateksowe przebranie Lee, ale liczy się sam fakt!).

-No, a jak umrzesz, to nie moja wina. Zrobiłem co w mojej mocy – oświadczył.

W końcu udało mi się pozbyć tych jego nieszczęsnych spodenek i zabrałem się za ostatnią część jego garderoby. Śmiał się podle w moje usta, kiedy i w tym momencie zmuszony byłem walczyć o swoje. <- uwielbiam niepokornego Naruto.

Uważasz na wiele ciekawych rzeczy, Iruka. Musisz czuć się bardzo bezpieczny, tak sobie chodząc i na wszystko uważając.

Ale nie był to taki pocałunek, jakim on mnie obdarzył. Ja nie pragnąłem go desperacko, tak jak on mnie najwyraźniej pragnął. Nie bałem się odrzucenia, bo je doskonale znałem. Ja chciałem go smakować. Chciałem go dogłębnie poznać. Chciałem go zrozumieć, rozgryźć, rozszyfrować. Wiedzieć już, teraz, zaraz, co skrywają te jego przepastne oczy i jego czarna dusza.

Mówiła mi zawsze to, czego ojciec nie powiedział mi nigdy. Mówiła mi, że tata nie kocha i jest ze mnie dumy. Że chce dla mnie jak najlepiej i choć mówi dużo o Itachim przy innych, to do niej mówi tylko o „swoim Sasuke”. Było mi z tym lepiej. Czułem się… ważny. Ale potem ojciec znów chwalił tylko Itachiego i zapominałem o słowach mamy. Tak bardzo chciałem… by mnie zauważył… po prostu.

3/5

7. Podsumowanie:

Czytając twoje opowiadanie spędziłam naprawdę miłe chwile na lekturze. Podoba mi się świat, który stworzyłaś, jest autentyczny. Wykreowałaś również świetną postać Sasuke, udało ci się w pierwszej części uchwycić nonszalancję i temperament Naruto - twoje opowiadanie, które miało kilka niedociągnięć (w końcu który fanfick ich nie ma?), jest historią godną polecenia. Jeśli chcesz się rozwijać, pamiętaj o moich radach - ćwicz opisy miejsc, pracuj nad stylem i narracją, unikaj kiczu i staraj się jak najlepiej przekazywać swoje myśli. Pilnuj tego, żeby nie pisać jak uczennica podstawówki. Będę czekała na kolejne opowiadania twojego autorstwa, bo wraz z tą oceną, odkryłam bardzo dobrze zapowiadającą się blogerkę.

Wraz z zakończeniem oceny, chciałabym powiedzieć również kilka słów o zakończeniu tego opowiadania. Nie będę go komentować, niech każdy oceni sam epilog 'Jak dzień i noc'. Osobiście nie lubię smutnych zakończeń, jednak co najważniejsze, patrząc na nie obiektywnie - końcówka tego opowiadania nie była kiczowata, jak często w takich wypadkach bywa.

W ocenie uzyskałaś 66 punktów, co daje ci rangę Seksoholika.

10 komentarzy:

  1. O przestrzeni „W jak dzień i noc”. Zabrzmiało jak temat pracy xD. ale do rzeczy, bo chyba trza się ustosunkować do oceny.

    Ponieważ pisałam całość w pierwszej osobie, przestrzeń w „Dniu” zarysowana jest skąpo, bo jest ona Sasuke znana. On patrzy na wszystko z perspektywy człowieka, który wie dokładnie, co gdzie jest, jak wygląda, czego kto uczy itp. Dlatego nie pochłania wzrokiem wszystkich elementów, nie zastanawia się nad oczywistościami. W „Nocy” opisy są inaczej potraktowane i zupełnie inaczej skonstruowane. Naruto nie zna przestrzeni w której się znalazł, więc patrzy na nią oczyma kogoś, kto ją poznaje. I zwraca uwagę na to, co go interesuje, czyli na książki, które czytał w dużych ilościach, a nie mógł mieć ich wielu, i meble, które rzucają się w oczy i podobają mu się. Nigdy nie miał domu, dlatego wszystko go fascynuje, od miodowych podłóg do firanek, którymi porusza wiatr. To z mojej strony zabieg celowy i jestem świadoma tej różnicy.

    Pierwsze zdanie przytoczone przez Ciebie jest poprawnie skonstruowane. „Po głosach, które słyszałem poznałem, że to mój starszy brat i (jednocześnie) opiekun prawny, Itachi, (co robi?) rozmawia w kuchni z naszym durnym sąsiadem.” A oto poprawione przez Ciebie zdanie, z którego w tej chwili wynika, że Itachi mówił wieloma głosami: „Po głosach, które słyszałem, poznałem, że to mój starszy brat, który jest jednocześnie moim opiekunem prawnym, Itachi.”

    Odnośnie Jiraiyi, tak, on po prostu nie wyjaśnił wszystkiego i tyle. A może to Sasuke nie usłyszał do końca całej historii, w końcu wszedł, chwilę posłuchał i wyszedł. Autorka wie, jak to było, Sasuke (i co za tym idzie, czytelnik, nie). Myślałam, że przyczepisz się tego, że Jiraiya raz mówi, że to list od Mintao, a potem, że „jego autorka” coś tam, coś tam… zauważyłaś? – zabieg celowy. I to w obu przypadkach. Nie czytasz uważnie.

    Z tym karmieniem to takie naginane trochę. Nie chodziło wcale o żarcie dla Naruciaka, a o białą kopertę. Jiraiya i Itachi przyjaźnili się, ale Itachi też ma honor i za darmo kasy by nie wziął. Sasuke przecież tak przeżywał tę kopertę! Poza tym dobór słów należy do mnie. Nie czytasz uważnie i nie interpretujesz przeczytanego tekstu.

    Sasuke wie tyle o Naruto, bo Jiraiya dopiero co to powiedział: „(…)podobny do rodziców jak dwie krople wody. Z wyglądu do ojca, z charakteru do matki.” „Ogólnie, dzieciak potrafi o siebie zadbać i w ogóle się o niego nie martwię(…)” <- to z tekstu opowiadania, trzeba czytać uważnie xD. A Sasuke oczywiście nie wie, jaka była Kushina, więc pochopnie wysunął wnioski. Błędna logika. Wcale nie jest takim geniuszem. Nie czytasz uważnie.

    ayanami

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wyobrażam sobie Saska jako króla szkoły i dlatego nie ma tego w tekście. Nie chcę stwarzać takiego obrazu, wiem, co piszę. Dalej w tekście, w tym samym rozdziale Sasuke wyjaśnia, czemu ludzie zwracają na niego uwagę, mówi o swojej urodzie. „Robiąc zakupy starałem się nie zwracać uwagi na dziewczyny, które się za mną oglądały. Nie lubiłem swojej popularności. Denerwowało mnie to, że moja uroda zwraca taką uwagę.” <- z tekstu. W dodatku powtórzenie, i to nie celowe, sama je sobie sprawdziłam, jak widać. Jak już mówiłam, jego spojrzenie na świat się liczy. Sakura była muchą, od której chciał się opędzić. Nie zaprzątał sobie nią głowy, nie myślał o niej, nie była ważna, podobnie jak Sai, Sasuke mówi, że nie wchodzili sobie w drogę i nie rozmawiali. A troszeczkę niżej, w tym samym rozdziale, dziewczyny w sklepie oglądają się za nim i pojawia się wyjaśnienie, co zwracało uwagę. Uroda. Nie czytasz uważnie.

    Za „na boso” Ci dziękuję. Nawet nie zauważyłam, że tak napisałam. Poszukałam w słowniku, oczywiście, masz rację, a błąd wynika z mojego pochodzenia, ponieważ to sformułowanie używane jest w polszczyźnie potocznej w moim regionie, czyli jest regionalizmem. To świetny błąd.

    Jak krzyczy, to wykrzykniki. Jak wykrzyczał wszystkie zdania, to wykrzyknik po każdym. Interpunkcja oddaje intonację. Bez intonacji nie sposób „usłyszeć” tego, co mówi bohater. Więc jak wykrzyczał cztery zdania, to po każdym wykrzyknik. Narracja idzie swoim torem, a stawianie wykrzykników w zdaniach wykrzyknikowych nie jest błędem.

    Tok myślenia Sasuke, więc slangu nie opuszczę za nic, wręcz przeciwnie. Nieraz nawet specjalnie szukam słówek w „Wypasionym” albo „Wyczesanym” słowniku, znasz je? Bo to tak, jakby bohater, będąc nastolatkiem, nie myślał jak nastolatek. Jakby więzień, siedząc w więzieniu, nie myślał w gwarze przestępczej, tylko cały czas poprawną polszczyzną. Jakby każdy z socjolektów, profesjolektów czy idiolektów przestawał istnieć, bo bohater pomyślał, a nie powiedział na głos. Siłka, komp, wczuj się w chłopaka, który nie jest robotem. Mówi i myśli jak nastolatek, bo nim jest. Poza tym nie wiem, czy wiesz, ale w tekstach stylizowanych stylizacja rozłożona musi być zarówno na dialogi, jak i narrację, jeśli ma być stworzona poprawnie. W innym wypadku jest do błąd stylistyczny. W tekście nie powinno być różnicy między dialogami i narracją (chyba, że autor taki stawia sobie cel), cechy stylizujące, w moim wypadku nacisk na młodomowę, powinny być równomiernie rozłożone po całości. Uczyłam się o tym na zajęciach z praktycznej stylistyki. Takie wypadki, w których język bohatera odcinał się od języka narracji, nazywaliśmy "przepaścią" między językiem postaci i narratora. A w tym wypadku narratorem jest sam bohater, więc byłoby megasztuczne, gdyby myślał inaczej, niż mówi.

    ayanami

    ayanami

    OdpowiedzUsuń
  3. a żeby nie być gołosłowną:
    "Wśród wariantów języka narodowego język potoczny zajmuje miejsce wyróżnione, wręcz wyjątkowe. Jest to przede wszystkim pierwszy w kolejności przyswajania wariant języka, ten, którego uczymy się jako dzieci i który potem długo jeszcze wystarcza nam do porozumiewania się w codziennych sytuacjach życiowych; język najprostszy, najbardziej konkretny, najbliższy. (...) Styl to pewien rozpoznawalny i uporządkowany inwentarz środków, zintegrowany przez ZESPÓŁ OKREŚLONYCH ZASAD I WYPOSAŻONY W OKREŚLONE WARTOŚCI, do których należy WIEDZA O ŚWIECIE, OKREŚLONA RACJONALNOŚĆ, SWOISTY OBRAZ ŚWIATA, INTENCJE KOMUNIKACYJNE. (...) Dominacja stylu potocznego nad pozostałymi polega nie tylko na tym, że jest to styl przyswajany jako pierwszy (...), ale przede wszystkim na tym, że zawiera on ZASÓB PODSTAWOWYCH FORM I SENSÓW I ŻE UTRWALA ELEMENTY STRUKTURY MYŚLENIA I PERCEPCJI ŚWIATA ZWIĄZANE Z ELEMENTARNYMI POTRZEBAMI CZŁOWIEKA W ELEMENTARNYCH SYTUACJACH EGZYSTENCJALNYCH. (...) W rzeczywistości styl potoczny obejmuje szeroką gamę wypowiedzi zarówno ustnych (...) jak i pisanych, również zróżnicowanych gatunkowo (pamiętniki, dzienniki, listy, komentarze itd. itp.) (...) Styl potoczny - jak każdy inny - przekazuje i utrwala pewien obraz świata, który Apresjan nazywa "naiwnym". (...) Odpowiada (on) postawie zdroworozsądkowej, a znajduje swój wyraz zarówno w strukturze słownictwa i jego organizacji semantycznej, frazeologizmach i przysłowiach, jak i w zespole kategorii gramatycznych, reguł derywacji, wzorach budowy zdań, sposobach budowania tekstu." Współczesny Język Polski, Jerzy Bartmiński, "Styl potoczny", str. 115-121.
    "Socjolekty młodzieżowe są wyrazem kreatywnego i najczęściej żartobliwego traktowania rzeczywistości." Stanisław Grabias, "Środowiskowe i zawodowe odmiany języka - socjolekty".

    Co do rolet – absolutna racja. Powinno być „a że”, moje gapiostwo. Niebieskość oczu Naruto jest przeze mnie wyraźnie akcentowana. Dla Sasuke były one unikatowe. Czytał z nich jak z otwartej książki, zaś Naruto nic nie potrafił wyczytać z atramentowych oczu Sasuke. Zauważyłaś, jak wszystko jest u nich na odwrót? Każda rzecz, na jaką zwracam uwagę przy jednym z nich, znajduje swoje zaprzeczenie w drugim.

    Złączone wyrazy to Onet, skleja przy dodawaniu, średnio ze dwadzieścia, może więcej, wyrazów na notkę i trzeba rozklejać. Do przecinków się zgadzam, gapiostwo, pomijając przypadek tego wtrącenia. Wtrącenia oddzielamy przecinkami. Mówię o zdaniu z „teczką”, czyli plecakiem. Literówki to u mnie norma, gdyby mi je ktoś kiedyś wypisał, to bym je poprawiła, bo sama ich nie widzę xD.

    Dziewięciolatek jest jak chciałam, Sasek dookreśla i przypomina czytelnikowi, ile miał lat. Zdanie jest zbudowane poprawnie, więc dobór słów jest moją sprawą. To też zabieg stylistyczny, ponieważ jemu się to śni. Zdania krótkie zwiększają tempo, jednocześnie wprowadzając niejasności i niedomówienia. Niczego nie będę kasować, kiedy zdanie jest poprawnie zbudowane, bo wiem, co chciałam powiedzieć.

    A kto powiedział, że nie są katolikami? Nie każdy katolik chodzi na mszę. Przecież obchodzili Boże Narodzenie, było to w tekście. I właśnie stąd pytanie Saska, czemu nie szanują niedzieli. Nie czytasz uważnie.

    ayanami

    OdpowiedzUsuń
  4. Samochód był zajebisty! Przecież to facet o nim opowiada, nie patrz jak kobieta na zajebisty samochód! Wyliczenia oddzielone kropkami. Po takiej ilości tekstu powinnaś zrozumieć, jakie zabiegi stosuję do uwydatnienia niektórych fragmentów. Tak, jest to zabieg stylistyczny mający na celu uwydatnienie przyczyn powodujących niedospanie Sasuke (a jest to bardzo ważne, bo jest w tym opowiadaniu symboliczne) poprzez wyróżnienie każdego z członów wyliczenia.

    Nie piszę o jednym i tym samym, tylko opisuję dwie analogiczne sytuacje, które Sasuke porównuje ze sobą. Irytujące chodzenie po salonie Naruto, bo to Naruto, rozmawia z kimś, a Sasuke nie wie z kim. I chodzenie Jiraiyi, które było mu obojętne, choć było identyczne. Nie czytasz uważnie.
    To długie zdanie – racja. Powinno być przedzielone.

    Noc i dzień nie idą w parze, bo następują po sobie i nie mogą trwać jednocześnie w tym samym miejscu i czasie. Całość, owszem, jest oklepana, noc i dzień, ciemne i jasne, ten „dobry”, szczęśliwy, ten „zły”, nieszczęśliwy. Całe opowiadanie jest o tym! Nawet kolory na blogu są pod to dopasowane!

    „Był nauczycielem, nadal nim jest, literatury, jak Kakashi…” – Naruto to mówi, a mówi pod wpływem emocji (poczytaj sobie o rejestrach stylu potocznego, jeśli cię to kręci). To zdanie ma tak wyglądać, bo specjalnie je maksymalnie wystylizowałam na język mówiony i jak najbardziej potoczny. Mówi o Iruce, że był nauczycielem, nagle się kapnął, że powiedział to w czasie przeszłym, wiec dodaje, że Iruka wciąż nim jest. I dookreśla czego on uczy, a potem dodaje „jak Kakashi”, chcąc podkreślić, że oni mają ze sobą coś wspólnego, bo będzie mówił o tym, że byli parą.

    W zdaniu „kształt oczu i kształt twarzy” powtórzenie jest celowe, to chyba widać. Teraz widzisz powtórzenia, kiedy MAJĄ być zauważone?

    Naruto mówi inaczej niż Sasuke. Nie zauważyłaś? Jezu, oni we wszystkim są inni. Naruto jest przecież taki niedbały! Pamiętasz, co mówił do Kakashiego na lekcji? O tej „lasce” z książki? Tego jest wszędzie pełno, w jego myślach i wypowiedziach. Specjalnie poprawiałam jego teksty, dodając wtrącenia, kolokwializmy, niedokładne sformułowania.

    Atrament oczu to metafora. Część dosłowna i niedosłowna. Temat główny, czyli to, o czym mówimy, w tym wypadku oczy, oraz temat pomocniczy, czyli to, za pomocą czego mówimy, w tekście mój atrament. Analogiczna metafora znana z literatury: gwiazdy oczu. Trzy cech główne metafory literackiej (czyli stworzonej na potrzeby danego tekstu): 1. nie jest zleksykalizowana; 2. nie jest jednoznaczna; 3. jest niepowtarzalna (nowatorska, oryginalna).

    Jego pokój wielkością przypominał mój pokój, był jednak o wiele bardziej… żywy <- nie rozumiesz czytanego tekstu, to zdanie jest przejrzyste jak nie wiem co. Radzę zajrzeć do gramatyki języka polskiego.

    „Po chwili rozglądania się zlokalizował butelkę z colą, podniósł ją z podłogi i rzucił mi bez ostrzeżenia. Złapałem, bo inaczej wybiłaby mi zęby. <- Nie miał innego wyjścia, biedny Naruto, Sasuke postawił go w sytuacji podbramkowej.” – nie rozumiem nawet, gdzie tu jest błąd, skoro przytaczasz ten fragment w „błędach” i co Ci nie odpowiada. Twój komentarz też nic nie wyjaśnia i nic nie wnosi. Jak krytyka, to konstruktywna. Inna nie ma sensu. O kulturze języka i poprawności, oraz o błędach i usterkach językowych i ich poprawnym "wytykaniu" pisali Andrzej Markowski oraz Katarzyna Puzynina w artykule "Kultura języka". Streszczając ogólny sens, poprawne uświadomienie komuś błędu polega na jego pokazaniu i wytłumaczeniu, np. odwołaniu do słownika lub przytoczeniu odpowiedniej reguły gramatycznej. Właśnie to zaprezentowałam, uświadamiając Ci błąd i kierując Cię do artykułu, w którym znajdziesz wyjaśnienie.

    ayanami

    OdpowiedzUsuń
  5. „Byliśmy w jego pokoju, za oknem świeciło jesienne słońce, przygrzewając nawet ostro. Śpiewały ptaki. <- a różowe jednorożce hasały radośnie po wykoszonym trawniku.” – Tak. Dokładnie tak. To opowiadanie w epilogu ma punkt zwrotny, o którym wspominałam. W tym momencie zaczyna się sielanka, ten rozbłysk słońca. Potem nadejdzie noc, po której znów mamy dzień, jak to w życiu bywa. Ale sama nie wspominałaś o tym fragmencie, więc nie będę tu tłumaczyć warstwy symbolicznej epilogu. Nie potrafisz interpretować czytanego tekstu i symboliki zawartej w warstwie metaforycznej. W dodatku to kolejny przykład zupełnie niekonstruktywnej krytyki.

    Podsumowując, masz problemy ze zrozumieniem tekstu. Albo czytasz mało uważnie i nie zapamiętujesz. Opowiadanie składa się z dwóch części, „Dzień” perspektywa Sasuke, który opowiada o swoim „słońcu”, o Naruto. Oraz „Noc”, perspektywa Naruto, który opowiada o „mrocznym” Sasuke. Przesycone jest ono symbolami: sen, kolory, słońce, noc. Sama widziałaś, na ile rzeczy nie zwróciłaś uwagi, twierdząc, że nie było ich w tekście, a to się pojawiło, tyle, że wcześniej lub później. A były celowe nieścisłości, jak ten fragment z listem, którego nie widziałaś. Co do reszty, IruNaru czy jakieś tam głupoty, to ja nie patrzę na to. Nie mam ulubionych par, czy innych bzdur. Twoja ocena była bardzo subiektywna i nie miała nic wspólnego z poprawnością językową. Ja chciałam, żeby ktoś mi wypisał faktyczne błędy, bym mogła poprawić wszystkie przecinki w tekście, wszystkie literówki, po prostu błędy językowe na wszystkich szczeblach, bo nie zawsze jestem w stanie zauważyć taki błąd, a nie pisze idealnie i to wiem. Wręcz przeciwnie. A jedyne, co mogę zrobić, to poprawić to „na boso” i cztery czy pięć przecinków i tyle samo literówek. Na tyle niesprawdzonego przeze mnie tekstu! Dowiedziałam się jedynie, że nie masz pojęcia, co to jest stylizacja językowa i że masz problemy ze zrozumieniem tekstu czytanego, w dodatku nie potrafisz czytanego tekstu interpretować. Moi bohaterowie mają epitety stałe, prywatne metafory i idiolekty, w tekście posługuję się różnego rodzaju środkami stylizującymi itp. A ty czepiasz się tego, co u mnie zamierzone, nie widząc, że mam problemy z szykiem zdania, które staram się zwalczać i dlatego zgłaszam się do ocen. Nawet o tym nie napisałaś. Pełno tu bezcelowych komentarzy do fragmentów mojego tekstu, w dodatku do poprawnie napisanych zdań. Nie myliłaś się co do 15 minut drogi, zwyczajnie nie pomyślałam i masz rację. Co do tej „jedynki” zastanawiam się, czy fakt, że jest ona częścią nazwy szkoły, nie upoważnia do tego, by pisać ją cyfrą. Ale to sobie sprawdzę w słowniku. Fragmentów, w których poprawiasz moje teksty na jakieś dramatyczne, bezsensowne sformułowania o horrorch, koszmarach czy co to tam było, nawet nie komentuję.

    Zastanawiam się, czy ten komentarz ma sens.

    ayanami

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba nie, jednak ja nie lubię niejasności. Za ocenę Ci dziękuję, w końcu poświęciłaś swój czas, poznałam Twoje stanowisko jako potencjalnej czytelniczki, w dodatku ocena była długa i treściwa, co jest bardzo ważne i należy pochwalić, bo nie jest zrobiona na "odwal się". Wyraźnie widać, nie nie dokładnie wszystko rozczytujesz, więc radzę nad tym popracować. Dziękuję za zauważone przecinki i literówki, jak również za poprawnie wytknięte przez Ciebie błędy logiczne, zostaną poprawione, właśnie o to mi chodziło. To z oknem nie jest jednak moim niedopatrzeniem. Sasuke nie jest idealny, stwarza tylko taką maskę, o której pisałam w tekście, tylko że w innym rozdziale. Kilka razy była o tym mowa. Co do stylu, to posiadam własny, nie jestem niewyrobionym szczawiem. Nie piszę miesiąc lub dwa. Doskonale wiem, co chcę przekazać i kiedy zdanie ma być krótkie, a kiedy długie. W dodatku właśnie cechuję się stylem prostym, jako że przyjmuję zawsze punkt widzenia danej postaci, a tutaj bohaterami jest dwójka nastolatków, a wydarzenia dzieją się w zwykłe, codzienne dni. Każda postać ma odmienny punkt widzenia na świat, zawsze go sobie ustalam, dlatego widać różnicę między prawdziwym Naruto, a tym, jakim widzi go Sasuke. Nie odniosłam się do wielu przytoczonych fragmentów, obierając regułę: nie komentuję absolutnej racji i absolutnej głupoty.

    Ten komentarz nie ma sensu, bo wychodzi tak, jakbym była jakąś niezadowoloną nastką. Nie jestem. Pokazuję Ci mój punkt widzenia, skoro go nie ujrzałaś, czytając. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym rozwoju ocenialni.

    bardzo przepraszam na rozszczepienie tekstu na kilka komentarzy, nie chciał się dodać w całości. jej, nigdy jeszcze nie napisałam tak długiego komentarza (nawet nie napisałam takiego na 1/4 tego tekstu!), a mam na pisanie komentarzy taki sam pogląd, jak Shikamaru na cały świat xD.
    pozdrawiam!

    ayanami

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze nie wiem, co sobie myślałaś dając mi swojego bloga do oceny. Nie jestem profesorem filologii polskiej. Przytaczając wszystkie fragmenty książek, co starałaś mi się udowodnić? Na miłość boską to są tylko blogi! Nie muszę zgłębiać treści tomiszczy książek i mieć magistra z polonistyki, żeby móc oceniać zwykłe blogi, pisane przez zwykłych ludzi.
    Wszystkie Twoje komentarze były atakiem na moją osobę. Czego Ty się spodziewałaś, dziewczyno? Że masz do czynienia z zawodowym krytykiem literackim? Muszę Cię zawieść, bo jestem tylko marnym technikiem żywienia.
    W każdym zdaniu zarzucałaś mi, że nie czytam uważnie, ale to jak Ty widzisz swoje opowiadanie, znacząco różni się od tego, jak widzą je Twoi czytelnicy. Wiesz, czytając Twój komentarz odniosłam wrażenie, że masz gdzieś ludzi czytających tego bloga. Bo to że nie piszesz pod publikę, nie oznacza, że masz lekceważyć czytelników. Twoim zadaniem jest pisać tak, żeby czytelnik się domyślał o co chodzi w poszczególnym zdaniu, a nie zastanawiał się, czy Itachi rozmawiał z opiekunem prawnym, czy sam nim był - bo naprawdę można odnieść takie wrażenie, czytając tamto zdanie.
    Jeśli chodzi o list, który otrzymał Jiraiya, naprawdę nie wiem, gdzie tam jest napisane, że Minato pisał list. Mówisz o tym, że na prośbę Minato, Jiraiya miał zostać ojcem chrzestnym jego syna, później jest o autorce - to, że Minato miał życzenie, żeby jego dawny wykładowca był ojcem chrzestnym jego dziecka, wcale nie oznacza, że on musiał ten list napisać.
    Nie jestem głupia, widziałam symbolikę, może nie aż taką jak ty sobie wymyśliłaś, ale wiem co chciałaś powiedzieć pokazując 'Dzień' i 'Noc' oraz ich odmienne perspektywy. To jednak nie zmienia faktu, że Naruto jest lepszy z punktu widzenia Sasuke. Nie musisz mi tłumaczyć również symboliki Dnia i Nocy - widziałam masę takich blogów - swoją drogą dużo lepiej opisujących wątek symboli niż Ty to zrobiłaś.
    Nie będę mówiła o wszystkim co mi zarzuciłaś, bo szkoda na to czasu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla Twojej wiadomości, nie jestem betą. Miałam ocenić Twoje opowiadanie, a nie je poprawić, więc znajdź sobie kogoś kto będzie wyłapywał Twoje literówki i wszelkiego innego rodzaju błędy, które robisz. W ocenialniach nie oczekuj, że ktoś będzie każdą twoją literówkę i przecinek wypisywał.
    Może nie mam takiej wiedzy jak Ty, nie znam się na stylizacji, ani na masie innych rzeczy, o których Ty pewnie wiesz doskonale, ale widziałam już niejedno opowiadanie i możesz mi wierzyć, że Tobie jako blogerce jeszcze dużo brakuje.
    Podstawową rzeczą, którą powinnaś zrozumieć jest to, że czytelnicy nie zawsze zinterpretują twoje opowiadanie tak ja ty sobie tego życzysz i jak widzisz je sama. Więc nie zarzucaj mi, że nie czytam ze zrozumieniem. Może i nie mam takiej wiedzy z języka polskiego jak Ty, jednak mnie zawsze uczono, że każdy interpretuje na swój sposób.
    Miałam już do czynienia ze stylem prostym - krótkimi zdaniami, prostą składnią. Uwierz mi, dzielą Cię lata świetlne od tamtych tekstów. To, że piszesz prostą składnią wcale nie zmienia faktu, że nie umiesz wyrażać do końca swoich myśli i piszesz chaotycznie, bez polotu. Tworzysz puste, nieciekawe opisy a przede wszystkim tworzysz świat, który odpowiada Tobie i Ty uważasz, że jest on idealny.
    Więc przestać mnie atakować. Ja również piszę nie od dzisiaj i widziałam już niejedno opowiadanie. Nie trzeba mieć książkowej wiedzy, żeby pisać dobrze. Znam autorki, które nie skończyły jeszcze szkoły średniej, a piszą o niebo lepiej od Ciebie. Ty musisz jeszcze naprawdę się dużo nauczyć, bo to że stosujesz liczne zabiegi w swoich tekstach nie czyni ich jeszcze dobrymi.

    Podsumowując, następnym razem zastanów się, czego oczekujesz od ocenialni, bo nie mam zamiaru sprawdzać Twoich tekstów rozdział po rozdziale - od tego, jeślibyś nie wiedziała, są bety. Zrozum również, że każdy interpretuje teksty na swój sposób, nie zawsze tak jak chcą tego autorzy. Nawiasem mówiąc, skoro jesteś taka oczytana, dlaczego nie umiałaś poprawnie zapisać dialogu? Podstawowej rzeczy w pisaniu.

    Kończąc, życzę Ci powodzenia w pisaniu. Czy zastosujesz się do moich rad czy nie, zależy wyłącznie od Ciebie. To że nie mam humanistycznego wykształcenia nie skreśla mnie jako oceniającą. Wciąż uważam, że te rzeczy, o których ci wcześniej powiedziałam musisz poprawić. Ale jak już wcześniej powiedziała, wszystko zależy od Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście, że zastosuję się do Twoich rad. Nie bierz mnie za jakąś dziunię, której wydaje się, że pozjadała wszystkie rozumy i Bibliotekę Narodową, błagam. Podając fragmenty z książek, chciałam ukazać Ci mój punkt widzenia, bo trochę zabolało mnie stwierdzenie, że nie mam stylu. Więc starałam się udowodnić Ci, że mam, jest on jednak niezbyt "nadmuchany" i zwyczajnie prosty. Nie miałam też zamiaru atakować Twojej osoby, spokojnie. Jak zauważyłaś, odniosłam się tylko do punktu "błędy" ponieważ niektóre rzeczy naprawdę, przynajmniej według mnie, nie powinny się tam znaleźć. Absolutnie też nie jestem osobą idealną, wręcz przeciwnie. Zupełnie nie widzę literówek, często popełniam błędy logiczne, które mi wypisałaś i były bardzo słuszne, mam problem z szykiem zdań, bo ułożę sobie coś w głowie, tak napiszę, a to jest źle i myślałam, że to zauważysz, coś powiesz, doradzisz z punktu widzenia kogoś, kto czyta, nie znając zupełnie opowiadania. A o szyku nic nie było. A wiem, że to jest źle. Też nie mam wyjątkowego jakiegoś wykształcenia, zwyczajnie kręci mnie literatura, dosłownie wszystko, co pisane. Nie chciałam sprawdzania po rozdziale, ileż by tego było! Zwyczajnie pokazałam Ci mój punkt widzenia na każdy z Twoich komentarzy, tych, które uznałam za wymagające dopowiedzenia, nie podobały mi się też bezsensowne komentarze do moich fragmentów, które nie ujawniały żadnego błędu. Odebrałam je jako kpinę, a kpina wzbudza tylko złość i ośli upór. Stąd może ostre słownictwo. Wydawało mi się też, że potraktowałaś mnie z góry, bo to mój pierwszy tekst yaoi. W każdym razie oceniany chyba nie powinien odnosić takiego wrażenia. Przez cały czas czytania oceny wydawało mi się, że wyrobiłaś sobie już opinie na temat bloga zanim przystąpiłaś do oceny, tylko dlatego, blog jest nowy, a ja "początkująca" i wzięłaś mnie z góry. Jeżeli nie miałaś takiego podejścia, przepraszam, bo ja swój komentarz wystylizowałam na taki właśnie sposób. Nie czułam w twojej ocenie nawet kropli obiektywizmu, jakbyś nie brała pod uwagę moich intencji, a zdanie autora też jest ważne. Dlatego na polskim interpretuje się książki i poezję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podobała mi się Twoja ocena pod względem opisu postaci i tego, co uważasz o Naruto i Sasuke, jak już pisałam, nie skomentowałam absolutnej racji. Odniosłam się jedynie do błędów, ponieważ spodziewałam się pomocy w warstwie językowej, a nie komentarzy odnośnie doboru słownictwa (nie brak mi słów, uwierz) itp. w poprawnie zbudowanych zdaniach.
    Przepraszałam za długość komentarza, nawet nie pomyślałam, że wyglądał jak atak. Jestem straszną gadułą xD i lubię dużo mówić i dobitnie coś udowadniać, oraz popadać w dyskusję, jeżeli tylko wiem, że potrafię udowodnić swoją rację, podpierając się słusznymi argumentami. Zdanie czytelników jest dla mnie ważne, biorę je pod uwagę przy tworzeniu każdego tekstu i Twoja opinia też wiele wniosła, zwłaszcza fakt, że udowodniłaś mi, iż mój Naruto jest niedoskonały. Zdaję sobie z tego sprawę, ponieważ część "Noc" w ogóle nie miała powstać. Jednak opowiadanie "Dzień" wyszło zbyt otwarte, zbyt wiele było w nim niedomówień, już naprawdę przeginających. Wiem też, że jestem osobą zarozumiałą - to prawda. Przyjaciele dość często mi to mówią i ciężko jest mi się pozbyć tej cechy. Chciałaby Cię wobec tego przeprosić. Nie twierdzę, że cofam swoje słowa, jednak zamiast skupiać się tylko na tym, co mi się nie podobało, wypadałoby też powiedzieć o rzeczach dobrych, prawda? Byłoby to sprawiedliwe i obiektywne. A wszystkie podpunkty, z wyjątkiem "błędów", podobały mi się, pokazały co myślisz o bohaterach i fabule jako czytelniczka bloga. I masz rację, że warsztat nie zastąpi talentu. Ale się staram! Potraktowałam to nie fair, ale uwierz mi, gdybym miała pisać o rzeczach dobrych, wyszłoby nie 6, a 12 komentarzy, bo tyle samo było uwag, które naprawdę mi pomogły. Chyba naprawdę mam problemy z ograniczaniem swojego gadulstwa?
    Ech, to tyle, co chciałam powiedzieć. Jeżeli Cię uraziłam, przepraszam. Człowiek uczy się całe życie. Czy lekcja pokory też zalicza się do oceny?
    Cieszę się, że mi odpowiedziałaś. Myślałam, że zostałam zignorowana, a ja lubię rozmawiać z ludźmi i poznawać różne punkty widzenia. Nie złość się, porozmawiajmy spokojnie i dzięki temu spotkamy się w połowie między Twoją i moją racją. Ja znam warsztat, Ty widzisz, że brak mi talentu. Z drugiej strony, ja też widzę Twoje braki i też mogę zaoferować coś od siebie, na przykład pomoc od strony warsztatowej.
    A przytoczone przeze mnie fragmenty stąd, że tak właśnie wygląda prawidłowa argumentacja. Nie wystarczy coś powiedzieć, trzeba to udowodnić, inaczej jest się gołosłownym.
    Dobra, wydaje mi się, że powiedziałam wszystko. Oczywiście, masz prawo zażyczyć sobie, bym ustosunkowała się do tego, co w Twojej ocenie mi się spodobało, wiedz jednak, że znów uraczyłabym Cię tasiemcem. Powinnam zastanowić się nad pisaniem krótkich komentarzy...
    Tak więc, nie ze wszystkim się zgadzam i pokazałam to, co uważam za niesłuszne, jednak oczywiście, nie mam zamiaru ignorować tego, co absolutną racją było. Warsztat to nie wszystko, trzeba mieć to "coś". Wiem, że tego nie mam, ale wszystko przede mną. A styl posiadam, uwierz mi. Powiedziała mi to osoba mądrzejsza od nas obu razem wziętych i związanych w supełek.
    A, no i sprawa tych łączników, a nie myślników, na początkach dialogów. Wiem, świadomie ich nie stawiam. Jesteś pierwszą oceniającą, która zwróciła na to uwagę, a to duży plus od strony warsztatowej. Nie chcę pozostawiać w Twoich oczach obrazu siebie, jako osoby, która, powiem to trochę brzydko, ale tylko taki frazeologizm przychodzi mi w tej chwili do głowy, a powtarzał go mój dziadek: "wyżej sra, niż dupę ma" xD. A takie wrażenie zrobiłam, prawda? Jak widzisz, wad mam wiele, było to w "o autorce" na blogu, jeżeli czytałaś xD.
    Pozdrawiam

    ayanami

    OdpowiedzUsuń